|
[Ballada o Propagandzie i Sztuce] Powiadał kiedyś mędrzec w okularach, Gdy siedział cicho przy kawie i cygarach „Propaganda to sztuka — powiadam wam szczerze! Na co malarz odrzekł - "Sztuka, ja w nią wierzę.” Bo kiedy malujesz bohatera na koniu, Większego niż zamek błyszczącego od chromu To nie wiesz sam nieraz, mój drogi kolego, Czy tworzysz arcydzieło — czy plakat wyborczy jego. Poeta zaś wzdycha nad kartką z atramentem: „Ja tylko o kwiatach i wietrze… z talentem.” Lecz ktoś czyta wiersz i wnioski już ma: Że róża to naród, a wiatr — władza zła. Rzeźbiarz w marmurze dłuto swe kręci, Wykuwa bohaterów, zupełnie z pamięci. A lud patrzy na pomnik i mówi z zachwytem: „Jaki piękny generał — chyba był mądrym typem.” Muzyk zaś śpiewa o wiośnie i polach, O sercach, co biją w zielonych topolach... Lecz ktoś nagle twierdzi, jego mina jest surowa „To hymn! To manifest! To sprawa narodowa!” I tak się to kręci od wieków bez końca: Od pędzla, od dłuta, od pieśni i słońca. Bo gdy sztuka coś powie — pół świata się wzruszy A drugie pół krzyczy: „To propaganda dla duszy" Więc morał tej ballady, choć brzmi trochę dziwnie, Jest prosty jak przejście przez łąkę niewinne: Gdy widzisz obrazek — pomyśl przez sekundę, Czy to sztuka dla serca… czy na jedną rundę. A jeśli nie wiesz — nie martw się ni chwili, Bo świat stoi właśnie na takiej karuzeli, Gdzie propaganda czasem zmierza ku sztuce A sztuka jest propagandą ale w pięknej peruce. |